Nie biathlon, nie ospa, ale czysta satysfakcja… ZMŚ 2017 moim okiem

ZIMOWYSWIETOKRZYSKIPrzewodnim tematem tej relacji miało być porównanie mojego biegowego debiutu (na tak długim dystansie) bez mapy do biegania połączonego z nawigacją. Różnica jest, to bez dwóch zdań, a specyfikę można porównać do rywalizacji biathlonisty z narciarzami klasycznymi. To, że nie zawsze trzeba wypaść gorzej, udowadniał u szczytu kariery Norweg Ole Einar Bjoerndalen. Ja nie miałem sobie nic do udowodnienia, chciałem tylko dobrze się bawić i przy tym powalczyć o złamanie sześciu godzin na dystansie blisko 45 kilometrów. Czytaj dalej Nie biathlon, nie ospa, ale czysta satysfakcja… ZMŚ 2017 moim okiem

Styczeń mógłby się już kończyć… Albo trwać w najlepsze!

aimg_0393
Dopiero dziewięć dni stycznia, a parę ważnych celów zostało odhaczonych 🙂 (fot. Witek Sysiak)

O celach, które mam do zrealizowania w tym miesiącu pisałem tutaj: Cele na styczeń. Za wcześnie jeszcze na ich rozliczanie, ale z każdym dniem jestem coraz bliżej zaliczenia kompletu. A do końca miesiąca jeszcze daleko, więc nic tylko się cieszyć. Czytaj dalej Styczeń mógłby się już kończyć… Albo trwać w najlepsze!

Hu HU HAA :)

Jest zima, to musi być zimno. (fot. arch. autora)
Jest zima, to musi być zimno. (fot. arch. autora)

Nadeszła zima. Inna niż wszystkie, bo tym razem zapowiadana. Nie zaskoczyła nikogo, ani drogowców, ani zwykłych ludzi. Toteż wiedziałem, że pod koniec tygodnia przyjdzie mi się zmierzyć z całkiem sporym mrozem i całkiem sporym, jak na mnie, dystansem do przebiegnięcia podczas treningu. Czytaj dalej Hu HU HAA 🙂