Wiklina, podmokłe łąki i niespodziewane bagienko – RDS 2017

Zamiast 300 metrów do mostku, przyjemny skrót przez rzeczkę. (fot. Łukasz Bieńko)
Zamiast 300 metrów do mostku, przyjemny skrót przez rzeczkę. (fot. Łukasz Bieńko)

Rajd Dolnego Sanu traktuję wyjątkowo nie tylko za sprawą panującej na nim atmosfery, ale również ze względu na fakt, że tutaj zaliczyłem swój debiut w starcie na 50 kilometrów. Te dwa powody sprawiają, że sezon długich biegów z mapą rozpoczynam corocznie właśnie w okolicach Sanu. Czytaj dalej Wiklina, podmokłe łąki i niespodziewane bagienko – RDS 2017

Nie biathlon, nie ospa, ale czysta satysfakcja… ZMŚ 2017 moim okiem

ZIMOWYSWIETOKRZYSKIPrzewodnim tematem tej relacji miało być porównanie mojego biegowego debiutu (na tak długim dystansie) bez mapy do biegania połączonego z nawigacją. Różnica jest, to bez dwóch zdań, a specyfikę można porównać do rywalizacji biathlonisty z narciarzami klasycznymi. To, że nie zawsze trzeba wypaść gorzej, udowadniał u szczytu kariery Norweg Ole Einar Bjoerndalen. Ja nie miałem sobie nic do udowodnienia, chciałem tylko dobrze się bawić i przy tym powalczyć o złamanie sześciu godzin na dystansie blisko 45 kilometrów. Czytaj dalej Nie biathlon, nie ospa, ale czysta satysfakcja… ZMŚ 2017 moim okiem

Pechowe szóste miejsce

fot. Zimowy Ultramaraton Karkonoski
fot. Zimowy Ultramaraton Karkonoski

Szóste miejsce. Wydaje się, że jak na tak elitarne wydarzenie, to całkiem nieźle. Niby tak, ale to nie wyniki biegu… Znalazłem się na szóstym miejscu wśród osób, które rywalizację w ramach Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego 2017 obejrzą „zza szyby”. 18 listopada ruszyły zapisy, trzy dni później zgłoszenia zostały zamknięte, a chętnych do udziału było ponad 800 śmiałków. Czytaj dalej Pechowe szóste miejsce