Wiklina, podmokłe łąki i niespodziewane bagienko – RDS 2017

Zamiast 300 metrów do mostku, przyjemny skrót przez rzeczkę. (fot. Łukasz Bieńko)
Zamiast 300 metrów do mostku, przyjemny skrót przez rzeczkę. (fot. Łukasz Bieńko)

Rajd Dolnego Sanu traktuję wyjątkowo nie tylko za sprawą panującej na nim atmosfery, ale również ze względu na fakt, że tutaj zaliczyłem swój debiut w starcie na 50 kilometrów. Te dwa powody sprawiają, że sezon długich biegów z mapą rozpoczynam corocznie właśnie w okolicach Sanu. Czytaj dalej Wiklina, podmokłe łąki i niespodziewane bagienko – RDS 2017

Półmetek Warszawy Nocą właśnie minął

Jak tylko pojawił się kalendarz tegorocznego cyklu Warszawa Nocą, od razu w oczy rzuciły mi się trzy literki oznaczające teren trzeciego etapu. Jak dla mnie, etapu najciekawszego ze względu na swoisty powrót na „stare śmieci”. AWF okazał się z jednej strony całkiem przyjazny, z drugiej, momentami potrafił zaskoczyć. Czyli zupełnie jak na studiach 😉 Czytaj dalej Półmetek Warszawy Nocą właśnie minął

KoRnO, czyli jeszcze jeden sukces z 2016 roku

Dekoracja najlepszych zawodników TP 15. (fot. Ola Wróblewska)
Dekoracja najlepszych zawodników TP 15. (fot. Ola Wróblewska)

Multimedalistą raczej nie jestem i nigdy nie będę. Tym bardziej w pamięci tkwią mi wszelkie moje sukcesy. Dlatego, pomimo że rzecz działa się w wakacje, to wciąż wspomnienia są żywe, tym bardziej, że był to sukces podwójny. Dlaczego? Czytaj dalej KoRnO, czyli jeszcze jeden sukces z 2016 roku

Kolejny warszawski wieczór

Autor przy jednym z punktów kontrolnych. fot. L. Parfianowicz
Autor przy jednym z punktów kontrolnych. fot. L. Parfianowicz

W minioną środę miałem przyjemność wziąć udział w kolejnej edycji nocnego miejskiego biegania na orientację. Areną zmagań był Park Moczydło oraz sąsiadujące z nim osiedle, a organizatorzy, czyli warszawski klub UNTS, przygotowali trasę o długości blisko 9 kilometrów. Jak na standardy podobnych biegów, to było baaardzo długo. Czytaj dalej Kolejny warszawski wieczór

Silentia/Silesia Race 2016

Kuźnia Raciborska, 15 października, godzina 7:40. Wkraczamy do biura zawodów. Dwie sympatyczne kobietki za biurkiem informują mnie oraz Michała (zwanego dalej Siwym) o kilku podstawowych kwestiach związanych z naszym startem, wydają numery oraz pakiet startowy i każą jednemu z nas rzucić kostką do gry. Siwy chwyta za nią pierwszy, wypada „czwórka”, jedna z dziewczyn rysuje markerem dużego iksa, a jak się później okaże, jest to zdarzenie dość szczęśliwe. Czytaj dalej Silentia/Silesia Race 2016