zuk-logo

Pechowe szóste miejsce

fot. Zimowy Ultramaraton Karkonoski
fot. Zimowy Ultramaraton Karkonoski

Szóste miejsce. Wydaje się, że jak na tak elitarne wydarzenie, to całkiem nieźle. Niby tak, ale to nie wyniki biegu… Znalazłem się na szóstym miejscu wśród osób, które rywalizację w ramach Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego 2017 obejrzą „zza szyby”. 18 listopada ruszyły zapisy, trzy dni później zgłoszenia zostały zamknięte, a chętnych do udziału było ponad 800 śmiałków.

Niestety, oznaczało to mniej więcej 3 osoby na jedno miejsce. Niby łatwiej się dostać niż na prestiżowe studia, ale wciąż trudno. Brakło dla mnie miejsca na głównej liście startowej, a z 50 rezerwowych wylosowałem 39. miejsce – wystarczyłoby, żeby jeszcze sześć osób spośród wylosowanych szczęściarzy nie zapłaciło w terminie wpisowego i już szykowałbym się na marcową wyrypę. Wyrypę szczególną z co najmniej dwóch względów:

  1. Zimowe Karkonosze – czyli zimno i wieje, a może nawet: zimno i pada i wieje… Trasa ZUK-a startuje w Jakuszycach, potem powoli wspina się na Szrenicę, dalej „zalicza” Śnieżne Kotły, Śląski Dom, szczyt Śnieżki, potem jeszcze Przełęcz Okraj, potem z Kowar na Budniki i na deser zbieg do Karpacza, aby zakończyć 53-kilometrowy bieg na deptaku w Karpaczu. W skrócie oznacza to tyle, że pokonuje się najpiękniejsze miejsca Karkonoszy. I jednocześnie najtrudniejsze.

    fot. Zimowy Ultramaraton Karkonoski
    fot. Zimowy Ultramaraton Karkonoski
  2. To Memoriał Tomka Kowalskiego, który był świetnym alpinistą i himalaistą aspirującym do rozwiązywania problemów, o których rozwiązaniu może myśleć tylko wąskie grono najlepszych himalaistów na świecie. Takim było pierwsze zimowe wejście na Broad Peak, którego dokonał. Niestety, za zdobycie szczytu zapłacił ogromną cenę – nie udało się zejść bezpiecznie do bazy.

Tomka spotkałem raz podczas jego prelekcji na jednym z górskich festiwali. Nie rozmawialiśmy, nie było dane mi go nigdy lepiej poznać, ale wydawał się bardzo sympatycznym i, co ważne, zdeterminowanym w dążeniu do celu człowiekiem. Start w ZUK-u z pewnością pozwoliłby oddać swego rodzaju hołd i należny szacunek za dokonania Tomka.

Z bardziej przyziemnych – wydaje mi się, że byłby to mój najtrudniejszy z dotychczasowych biegów, niezłe wyzwanie, a jednocześnie dobry motywator do treningów w okresie zimowym. Nie udało się, ale na pewno się nie poddaję. Spróbuję za rok.

zuk-20163
fot. Zimowy Ultramaraton Karkonoski

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *