Gdzie mnie nie było?

nmno2017(2)_fot_TDomin_sevencoins
Przed startem NMnO nie zanosiło się na dłuższy rozbrat z bieganiem. Fot. Tomek Domin / SevenCoins.pl

Długi czas nie pisywałem. Bo też nie było o czym. Kto chciałby czytać ciągle o tym co robić jak się ma kontuzję i ciężko się chodzi? Może w Ciechocinku zebrałbym trochę czytelniczek, ale mam inne priorytety. Czytaj dalej Gdzie mnie nie było?

Wiklina, podmokłe łąki i niespodziewane bagienko – RDS 2017

Zamiast 300 metrów do mostku, przyjemny skrót przez rzeczkę. (fot. Łukasz Bieńko)
Zamiast 300 metrów do mostku, przyjemny skrót przez rzeczkę. (fot. Łukasz Bieńko)

Rajd Dolnego Sanu traktuję wyjątkowo nie tylko za sprawą panującej na nim atmosfery, ale również ze względu na fakt, że tutaj zaliczyłem swój debiut w starcie na 50 kilometrów. Te dwa powody sprawiają, że sezon długich biegów z mapą rozpoczynam corocznie właśnie w okolicach Sanu. Czytaj dalej Wiklina, podmokłe łąki i niespodziewane bagienko – RDS 2017

Przygotowania nieprzygotowanego, czyli co zrobić gdy do szczytu formy daleko.

Co zrobić, gdy szczyt formy jest daleko? fot. explor8tion.com
Co zrobić, gdy szczyt formy jest daleko? fot. explor8tion.com

Zapisałeś się na bieg 2-3 miesiące temu, potem miałeś ostro trenować, żeby na starcie pobić kolejną życiówkę i zostawić za sobą 99% stawki? Potem okazało się, że te kilkadziesiąt dni zleciało stanowczo zbyt szybko, zbyt przyjemnie, zbyt leniwie, a Ty na tydzień przed startem budzisz się z przysłowiową ręką w nocniku, bo czujesz, że forma jednak nie taka jak miała być… Znasz to? Ja znam. I dziś napiszę o tym, co robić bezpośrednio przed zawodami, żeby nie pogorszyć swojej sytuacji. Czytaj dalej Przygotowania nieprzygotowanego, czyli co zrobić gdy do szczytu formy daleko.

Nie biathlon, nie ospa, ale czysta satysfakcja… ZMŚ 2017 moim okiem

ZIMOWYSWIETOKRZYSKIPrzewodnim tematem tej relacji miało być porównanie mojego biegowego debiutu (na tak długim dystansie) bez mapy do biegania połączonego z nawigacją. Różnica jest, to bez dwóch zdań, a specyfikę można porównać do rywalizacji biathlonisty z narciarzami klasycznymi. To, że nie zawsze trzeba wypaść gorzej, udowadniał u szczytu kariery Norweg Ole Einar Bjoerndalen. Ja nie miałem sobie nic do udowodnienia, chciałem tylko dobrze się bawić i przy tym powalczyć o złamanie sześciu godzin na dystansie blisko 45 kilometrów. Czytaj dalej Nie biathlon, nie ospa, ale czysta satysfakcja… ZMŚ 2017 moim okiem

Półmetek Warszawy Nocą właśnie minął

Jak tylko pojawił się kalendarz tegorocznego cyklu Warszawa Nocą, od razu w oczy rzuciły mi się trzy literki oznaczające teren trzeciego etapu. Jak dla mnie, etapu najciekawszego ze względu na swoisty powrót na „stare śmieci”. AWF okazał się z jednej strony całkiem przyjazny, z drugiej, momentami potrafił zaskoczyć. Czyli zupełnie jak na studiach 😉 Czytaj dalej Półmetek Warszawy Nocą właśnie minął

Styczeń mógłby się już kończyć… Albo trwać w najlepsze!

aimg_0393
Dopiero dziewięć dni stycznia, a parę ważnych celów zostało odhaczonych 🙂 (fot. Witek Sysiak)

O celach, które mam do zrealizowania w tym miesiącu pisałem tutaj: Cele na styczeń. Za wcześnie jeszcze na ich rozliczanie, ale z każdym dniem jestem coraz bliżej zaliczenia kompletu. A do końca miesiąca jeszcze daleko, więc nic tylko się cieszyć. Czytaj dalej Styczeń mógłby się już kończyć… Albo trwać w najlepsze!

Hu HU HAA :)

Jest zima, to musi być zimno. (fot. arch. autora)
Jest zima, to musi być zimno. (fot. arch. autora)

Nadeszła zima. Inna niż wszystkie, bo tym razem zapowiadana. Nie zaskoczyła nikogo, ani drogowców, ani zwykłych ludzi. Toteż wiedziałem, że pod koniec tygodnia przyjdzie mi się zmierzyć z całkiem sporym mrozem i całkiem sporym, jak na mnie, dystansem do przebiegnięcia podczas treningu. Czytaj dalej Hu HU HAA 🙂

KoRnO, czyli jeszcze jeden sukces z 2016 roku

Dekoracja najlepszych zawodników TP 15. (fot. Ola Wróblewska)
Dekoracja najlepszych zawodników TP 15. (fot. Ola Wróblewska)

Multimedalistą raczej nie jestem i nigdy nie będę. Tym bardziej w pamięci tkwią mi wszelkie moje sukcesy. Dlatego, pomimo że rzecz działa się w wakacje, to wciąż wspomnienia są żywe, tym bardziej, że był to sukces podwójny. Dlaczego? Czytaj dalej KoRnO, czyli jeszcze jeden sukces z 2016 roku

Trening podwójnie punktowany

lazy-dayDziś szczególny dzień. Żegnamy 2016. W zasadzie, to jeszcze bardziej szczególna będzie noc. Paru gramów alkoholu sobie nie odmówię – nie jestem przecież profesjonalistą, żeby aż tak dbać o formę i wyrzekać się zakrapianej zabawy. Jednak do rozpoczęcia imprezy jeszcze kilkanaście godzin, a ja już od dawna na nogach. Przedwcześnie zakończony sen, za sprawą uroczej córeczki, która dzisiejszy poranek miała szczególny. Szczególnie negatywny, rzekłbym. Czytaj dalej Trening podwójnie punktowany

Cele na styczeń

20161227_103932Nieubłaganie zbliża się Nowy Rok. Przykro może być tylko z jednego powodu – niebawem skończy się okres ferii świątecznych i trzeba będzie wracać do codzienności. Póki co, laba trwa w najlepsze, ale oprócz objadania się bożonarodzeniowymi frykasami (zjadłem już chyba tonę łazanek) warto także zastanowić się nad tym, co czeka nas w przyszłości. Zamiast wziąć na rozkład cały rok 2017, postanowiłem wyznaczyć sobie kilka krótkoterminowych celów do zrealizowania w styczniu. Oczywiście w dalszej perspektywie majaczy kilka planów, ale o tym napiszę w swoim czasie. Czytaj dalej Cele na styczeń